h1

DWA ZAGŁĘBIA, JEDNA LEGIA

marzec 17, 2008

wlodar.jpg

 

Jeszcze wczoraj, planując ten wpis, przygotowywałem się raczej na potencjalną obronę trenera Urbana przed tłumem rozwścieczonych fanów, aniżeli na garść optymistycznych wniosków przywianych niespodziewanie na Łazienkowską 3. Legia bardzo pewnie ograła aktualnego Mistrza Polski Zagłębie Lubin 3:0 tydzień po tym, gdy sensacyjnie uległa innemu Zagłębiu, Sosnowieckiemu. Ostatniemu, w lidze. W przeciągu jednego tygodnia udało się wstać z kolan i ograć faworyta (bukmacherów). Z dna na szczyt. Jak do tego doszło?

Podczas niedzielnego deszczowego wieczoru NIE oglądać meczu Legii z Zagłbiem byłoby po prostu grzechem. Przynajmniej dla mnie. Wbrew bowiem wszystkim znakom na niebie i ziemi, Legia zaprezentowała ciekawą piłkę, a wszyscy kopacze namęczyli się na stworzenie interesujących igrzysk. Zaistniał jakże przyjemny problem bogactwa na to, którego Legionistę uznać za najlepszego na bosku. Laurki należą się większości. Ale może już skończmy z tymi słodkościami, bo nadmiar mdli. Dawno nie oglądałem meczu zakończonego wynikiem TRZY do zera, po którym mogę stwierdzić, iż skuteczność wykańczania akcji zwycięzców stała na tak cholernie niesatysfakcjonującym poziomie.

Jakie są podobieństwa meczu z Lubinem do meczu z Sosnowcem? Otóż w obu spotkaniach piłkarze walczyli, chcieli wygrać. Inna sprawa, że po przegraniu przedostatniego meczu łatwo pisać o tym, że Legia słabszego na papierze rywala zlekceważyła. Stołecznym bardziej odpowiada gra z rywalem technicznym, ofensywnym. W takich bowiem spotkaniach chłopaki mogą zaprezentować swoją sporą zaletę - technikę. Natomiast gdy przeciwnik muruje się pod bramką, np. Sosnowiec lub ŁKS, doliczając do tego presję mediów o spokojne rozgromienie “słabiaków”, stolica często ma niewiele do powiedzenia. Bo przy mocnym kryciu i ostrej grze przeciwnika Legia traci mnóstwo ze swojej mocy.

08zaglebie2_f19.jpg

Następną ważną przyczyną korzystnego wyniku na Łazienkowskiej może być także fakt przedłużenia umowy o kolejne trzy lata trenera Jana “Hiszpana” Urbana. Na dziś dzień za łatwo to powiedzieć, jednak zaryzykuję: To było świetne posunięcie. Po meczu w Sosnowcu, w atmosferze przygnębienia, zarząd pokazuje, że kilka nieudanych meczów nie oznaczają końca świata, a piłkarze jeszcze lepiej uświadamiają sobie konieczność walki o swoje. Mówiąc nie do końca dosłownie: To ich kontrakty mają drżeć ze strachu i zapieprzać lepiej niż potrafią, a nie kadry szkoleniowej.

Ta sama Legia w obu spotkaniach, dwa Zagłębia, trzy punkty. Mimo fali wznoszącej, porażka z przyjaciółmi z Sosnowca może jednak kosztować Legię utratę szans na wywalczenie drugiego miejsca w lidze. Dogorywający Groclin Grodzisk robi bowiem wszystko, ażeby zapamiętano go jak najlepiej. Czy Legię stać na seryjne zwycięstwa? Jeśli tak, ma szansę dostać się do UEFA (chociażby poprzez wygranie Pucharu Polski), jeśli nie, czeka nas kolejna rewolucja kadrowa, tym razem jednak nie trenerska. I całe szczęście. A transferów potrzeba jak powietrza. I pewnie będą, całkiem niezłe, a może nawet i dobre…

2 comments to “DWA ZAGŁĘBIA, JEDNA LEGIA”

  1. Legii nie stac na seryjne zwyciestwa. Najblizsze kolejki to bedzie zimny prysznic. Obym sie mylił


  2. Obyś się mylił. I obym ja się mylił…


Leave a Comment